Punkt G – powszechnie znany i szanowany kompan radosnych zabaw, samo wspomnienie w towarzystwie o znajomości z nim, budzi duży szacunek, bez względu na płeć. Nie każdy zna jednak historię punktu H, który, jak uczy nas alfabet, zawsze był z punktem G dość blisko. Poznajmy zatem tą historię, napisaną przez życie i to niekoniecznie złotymi zgłoskami.
Pierwsze spotkanie dwóch punktów miało miejsce, kiedy jeszcze oboje byli małymi literkami.
- Już wtedy H wykazywał duże zainteresowanie poezją tańcem, zwłaszcza ludowym – opowiada punkt G. – Godzinami mógł też szydełkować. Morderstwa wróbli prawie mu się nie zdarzały, choć lubił o nich mówić.
H i G spędzili razem dzieciństwo, wychowywali się razem i bardzo przyjaźnili. Aż do momentu, w którym ich zdania poróżniły się.
- Pamiętam, było to w okolicy Świąt Bożego Narodzenia. H był bardzo nerwowy, mówił, że nie wytrzyma tak dłużej i żebym z nim wyjechał. Nie wyjechałem, bo dobrze mi było tam, gdzie byłem, może klimat trochę zbyt wilgotny, ale za to niesamowicie ciepło – szczególnie to wtedy lubiłem. Wtedy H przytulił mnie mocno, a zaraz po tym po raz pierwszy targnął się na moje życie. – opowiada wyraźnie zatroskany G.
Obdukcja lekarska wykazała u niego wtedy silne obrażenia odniesione po 14 uderzeniach łyżką do kompotu. Skąd H wziął to narzędzie – do tej pory nie wiadomo. Wiadomo jednak, że G nie był jedyną jego ofiarą. Podobne obrażenia, tym samym narzędziem, zadał też wtedy Liskowi Hytruskowi i Grażynie Cytrynie, których spotkał w drodze na przystanek autobusowy.
- Nigdy potem go nie widziałem… Słyszałem tylko, że nieźle mu się wiedzie, choć ma poważne kłopoty finansowe. Ponoć założył też szczęśliwą rodzinę z psychopatycznym partnerem oraz adoptowaną dwójką dzieci z zakładu poprawczego. Osobiście uważam, że plotki o zarzynaniu przez całą rodzinę H okolicznych psów i rozrzucanie strzępów ich ciał posypanych kolendrą na krawężnikach po lewej stronie dróg jednopasmowych, są przesadzone. – punkt G broni starego przyjaciela.
- Raz przysłał mi pocztówkę, na której krwią napisał “jqwnahhsq”, ale nie wiedziałem jak to zinterpretować. Myślę, że H może coś do mnie czuć, ale bardzo boi się tego okazać.
Historia punktów G i H – przyjaciół mimo przeciwności losu – może zostać zekranizowana. Trwają prace nad scenariuszem, dość trudne ze względu na problemy z odnalezieniem punktu H. Widzowie i krytycy filmowi czekają jednak z niecierpliwością.
potrzymaj.pl
Jak być nieszczęśliwym?
Andrzej Chybaty – geniusz pochylił czoło nad człowiekiem
Najmodniejsze fobie w 2011 roku
Komentarze do artykułu
Brak komentarzy. Skomentuj pierwszy!